📚 Fundamenty Poligloty

Dlaczego Duolingo to świetna kontra na TikToka - która i tak nie nauczy Cię języka.

Iluzja kompetencji w dobie nauki poprzez aplikacje

Aplikacja Duolingo z zieloną sowę kontra TikTok

Sięgnięcie do kieszeni to już odruch. Gdybyś miał powiedzieć, ile krótkich filmików dzisiaj obejrzałeś, nie byłbyś w stanie. Ale zaraz! Za rogiem czai się Zielona Sowa z rozwiązaniem wszystkich Twoich problemów!

Czy Tik Tok naprawdę jest taki zły?

Oczywiście, że nie! TikTok jest zły tylko jeśli spełniasz jeden lub więcej z poniższych kryteriów:

  • Chcesz nauczyć się trudnej umiejętności,
  • wykonujesz pracę wymagającą skupienia,
  • chcesz zbudować coś długoterminowego,
  • jesteś ambitny.

Jeżeli żadna z tych rzeczy Cię nie dotyczy, to mam dla Ciebie świetną wiadomość - Twoje życie będzie bardzo komfortowe i nie ma żadnej potrzeby, by cokolwiek zmieniać.

Jeśli jednak chcesz opanować język obcy, muszę Cię zmartwić. Wszelkiego rodzaju krótki kontent jak tiktoki, shortsy, reelsy, ale też po prostu nawykowe scrollowanie treści online obniża Twoją zdolność do skupienia się. A skupienie (niestety) mocno koreluje ze zdolnością do zapamiętywania.

Krótko mówiąc: im więcej jest w Twoim życiu krótkich treści i natychmiastowych bodźców, tym gorzej będzie funkcjonowała Twoja pamięć i tym trudniej będzie Ci usiąść do nauki.

No dobrze, ale przecież dlatego powstało Duolingo!

Tak, wiele popularnych aplikacji do nauki słówek jest projektowana z myślą o kontrowaniu negatywnego wpływu nadużywania social mediów.

Jesteś uzależniony od krótkiej formy? To żaden problem, bo nasza aplikacja wykorzystuje krótką formę, by nauczyć Cię języka!

I rzeczywiście w wielu przypadkach taka forma nauki rozwiązuje problem motywacji. Oderwanie się od telefonu, by usiąść do podręcznika graniczy z cudem. Ale zamknięcie jednej uzależniającej aplikacji, by włączyć drugą? To już całkiem wykonalne.

I czy sama idea nie jest piękna? Uzależnienie od nauki. Wyobrażasz sobie życie, w którym nie możesz oderwać się od zdobywania wiedzy? W którym w każdej wolnej chwili sięgasz po telefon, by tylko nauczyć się jeszcze kilku nowych słówek?

Wszyscy bylibyśmy poliglotami.

Utopia kontra rzeczywistość

Aplikacje pokroju Duolingo wykorzystują grywalizację, by przykuwać nas do ekranu. W podobny sposób social media sterują naszą dopaminą, by robić to samo. Na pierwszy rzut oka logiczne wydaje się, że aplikacja do nauki języka to lepszy wybór. Jest tylko jeden mały problem.

Żadna uzależniająca aplikacja nie nauczy Cię języka.

Powiedziałem to. Stałem się wrogiem numer jeden wielkich korporacji i rzeszy influencerów promujących aplikacje do nauki języka. Tylko nie zapomnij kupić premium, bo dopiero wtedy NAPRAWDĘ zaczniesz progresować...

Rzecz w tym, że takie rozwiązania celują tylko w problem motywacji i siadania do nauki. Do budowania samego nawyku są świetne. Jednak nie negują w żaden sposób wpływu krótkich treści na pamięć. Więc nawet jeśli spędzasz z daną apką kilka godzin dziennie, Twoja pamięć wciąż kuleje. I gdy tylko odłożysz telefon, nie będziesz pamiętał nic ze 150 krótkich lekcji, które właśnie przerobiłeś.

Czy zatem nie ma ratunku?

Oczywiście, że jest. Ratunek istnieje niezmiennie od zawsze. Ale nie chodzi o nowoczesne rozwiązanie wykorzystujące AI, grywalizację, mnemotechniki czy suplementy pomagające się skupić.

Krótkie treści dotyczące języka obcego dają Ci iluzję kompetencji. Wydaje Ci się, że robisz progres, bo tak właśnie ma Ci się wydawać. Taki był plan grupy psychologów, która projektowała daną aplikację.

AI również zrobi wszystko, żebyś dalej z niej korzystał i żebyś czuł się ze sobą świetnie DZIĘKI NIEJ. Nie dzięki temu, że rzeczywiście progresujesz, ale dzięki temu, że uczysz się właśnie z danym agentem AI. Masz się czuć dobrze, a Twoja nauka języka jest drugorzędna.

Mnemotechniki to świetne narzędzie, ale nie wykorzystasz ich do tysięcy słów, z których składa się język. Zresztą, nawet jeśli spróbujesz, Twoja szwankująca pamięć i tak Ci to utrudni.

Stąd dochodzimy do suplementów jako do rozwiązania? Obawiam się, że nie wynaleziono jeszcze tabletek na pamięć tak dobrych, by negowały złe nawyki behawioralne osoby, która je bierze. Zresztą, jak na ironię, obecnie popularne suplementy na pamięć działają głównie poprzez podnoszenie zdolności do skupienia się, a nie pamięci samej w sobie — czyli koniec końców i tak musisz usiąść do nauki.

Przykro mi

Naprawdę chciałbym żeby te rozwiązania działały. Żebyś mógł pobrać jedną aplikację i ot tak uzależnić się od nauki i rzeczywiście zdobywać wiedzę z łatwością. Żebyś mógł wziąć jedną tabletkę i zapamiętywać wszystko, co przeczytałeś. Lub żeby sztuczna inteligencja rozwinęła się na tyle, by nauczyła Cię języka obcego bez Twojego wysiłku.

Mógłbyś nauczyć się tak wielu rzeczy i ominąć cały wysiłek i dyskomfort, jaki się z tym wiąże. A ja mógłbym Ci od serca takie rozwiązanie tutaj polecić.

Niestety, takie rozwiązanie nie istnieje.

Nauka wciąż wymaga Twojego skupienia i wysiłku. Musisz dbać o swoją pamięć i unikać wielogodzinnego przeglądania krótkich treści jeżeli chcesz działać optymalnie.

I choć tu i ówdzie rzucałem w tym artykule słowem "uzależnienie", to gdy naprawdę nie możesz powstrzymać się przed sięgnięciem po telefon, zastanów się, czy nie warto z kimś o tym porozmawiać. To że wszyscy dookoła Ciebie mają ten sam problem nie oznacza, że przestaje on być problemem.

A jeżeli naprawdę chcesz nauczyć się języka obcego - tj. mieć rezultaty, a nie tylko komfort działania bez wysiłku - będziesz musiał dać coś od siebie. I choć sam napisałem książkę na temat efektywnego uczenia się języków, to nie mogę powiedzieć, by rozwiązywała ona wszystkie problemy i uczyła Cię języka obcego za Ciebie. Ja tylko przygotowałem wszystkie informacje i metody, jakich możesz potrzebować. Reszta zależy od Ciebie.

Powrót do listy artykułów